BIP

Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider
Akademia Małych Pisarzy
Koniec Akademii Małych Pisarzy
Rozstrzygnięcie konkursu plastycznego
Szkolenie dla nauczycieli
Zapraszamy na szkolenie jak tworzyć bajkę
redaktor

redaktor

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
wtorek, 18 wrzesień 2012 08:11

Widać potrzebę zmian

Na temat cyklu spotkań edukacyjnych "Szkoła dla rodziców" rozmawiamy z osobą prowadzącą zajęcia  -  psycholożką Agnieszką Janczuk.

Fundacja GFTR - Z jakimi problemami zgłaszają się osoby, które chcą brać udział w cyklu spotkań „Szkoła dla rodziców”?

Agnieszka Janczuk – Najtrudniejsze sytuacje zdarzają się wtedy, gdy dziecko zachowuje się w sposób nieakceptowany społecznie. Jest agresywne wobec nauczycieli, kolegów, czy koleżanek. Nie akceptuje szkolnych norm. Rodzice wówczas myślą, że jest to świadectwem ich niewłaściwych postaw wychowawczych. Zdarza się często, że mają ogromne poczucie wstydu, winy i całą masę trudnych do zniesienia uczuć. Towarzyszy temu przeświadczenie, że nie mają wpływu na własne dzieci, na ich zachowanie. Bywa też, że rodzic zgłasza się, ponieważ sugeruje to sąd rodzinny, czy szkolny pedagog.

Fundacja GFTR – Jak pracuje się w trakcie zajęć z tym poczuciem bezradności i winy?

Agnieszka Janczuk – Kluczowe jest to, by rodzic na początku uwolnił się od poczucia winy, które tylko przytłacza i nie jest konstruktywne. Ważne, by zacząć myśleć w tym kierunku, że w każdej chwili te straty można odrobić. Bo nigdy nie jest tak, że coś zostało bezpowrotnie zaprzepaszczone. W każdej chwili można zacząć naprawę relacji z dzieckiem. Kolejny argument pomocny w tym procesie to podkreślanie faktu gotowości rodzica do pracy nad sobą. Osoba, która decyduje się na ten cykl edukacyjny, to rodzic, któremu zależy na dziecku i na dodatek widzi on swoje niedociągnięcia.

Fundacja GFTR – Czy ten dobry początek wystarcza, by uzdrowić relacje  z dzieckiem?

Agnieszka Janczuk – Potem następuje mrówcza praca nad zmianą schematów. Trzeba zmienić sposób mówienia do dziecka i postrzegania tego co robi i co czuje. Najtrudniejsza jest porzucenie starych przyzwyczajeń i otwarcie się na nowe sposoby komunikowania się z dzieckiem oparte na szacunku i miłości. Punktem przełomowym jest często temat kar. Przy tej okazji dotyka się własnej relacji z rodzicami. Uczestnicy dostają wówczas zadanie, by sobie przypomnieli co czuli gdy sami byli karani pzrez rodziców. Czy było to przekonanie, ze rodzic chce im coś przekazać, czy też wściekłość i złość, poczucie zranienia i odrzucenia.

Fundacja GFTR – Dlaczego  zmiana schematów komunikowania się z dziećmi jest trudna?

Agnieszka Janczuk - Dlatego, że tego się długo używa. Dodatkowo jest to schemat przekazywany z pokolenia na pokolenie. Jest niemalże wrodzony. To nieświadomy, automatyczny sposób w jaki komunikujemy się z otoczeniem. Rodzice zawsze podkreślają, że zmiana tych sposobów komunikacji jest trudna. Jeśli to się udaje, uczestnicy „Szkoły dla rodziców” są zdziwieni, jak to działa, że udało się powstrzymać negatywne reakcje i zastosować komunikat który respektuje uczucia dziecka. Dostrzegają oni, że to daje lepsze efekty, a dziecko zaczyna reagować w taki sposób, jak by chcieli. Dodatkowo nie ma poczucia winy z powodu niewłaściwego potraktowania dziecka.

Fundacja GFTR – A  co jest najważniejsza zasadą w kontakcie z dzieckiem?

Agnieszka Janczuk – Najważniejsze, by nie doprowadzać do zerwania relacji z dzieckiem. Potrzebny jest szacunek, miłość i oczywiście stanowczość – stawianie granic, mówienie o swoich uczuciach bez stosowania agresji.

Fundacja GFTR  - Czy reagowanie bez agresji jest w ogóle możliwe?

Zgodnie z zasadami Szkoły dla rodziców tak, ale w życiu pewnie różnie bywa. Czasami wyżywamy się na innych, na dzieciach może najłatwiej, ale nie jest to wobec nich w porządku. Po takim zachowaniu zawsze należy przeprosić dziecko.

Fundacja GFTR - Czy to nie zniszczy autorytetu?

Agnieszka Janczuk - Przeprosiny to świadectwo siły i szacunku dla drugiego człowieka, a autorytet rośnie, bo dorosły który potrafi przyznać się do błędu, wzbudza szacunek.

Fundacja GFTR – Czy po ukończeniu cyklu 10 spotkań można spodziewać się trwałych  zmian?

Agnieszka Janczuk – Na pewno dostrzega się jedną podstawową zmianę. Zauważa się to, kiedy postępuje się niewłaściwie. Wówczas zawsze można wrócić, zerknąć do materiałów i notatek. Niektórzy uczestnicy zajęć nadal się spotykają, nawet przyjaźnią, a inni idą na kolejny etap szkoły dla rodziców – rodzeństwo bez rywalizacji lub szkoła dla rodziców nastolatków. Bardzo szanuję to, że rodzice zastanawiają się nad swoimi relacjami z dziećmi mimo zapracowania, zagonienia, ogólnego niepokoju, w jakim żyjemy… Relacje z dziećmi są – mimo zmian kulturowych - nadal bardzo ważne, bliskie ich sercu. Ważne, że widać potrzebę zmian.

 

czwartek, 13 wrzesień 2012 12:22

Zakazany skarb

  

 Gdzieś daleko, daleko stąd  był rozległy ocean, pełen muszli, wodorostów, przecudnych kolorowych ryb i klejnotów. Było tam mnóstwo złota, diamentów, rubinów i szafirow, a strzegły tego Piranie.

 

Całość bajki pobierz plik.

 

 

 

 

 

@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@

Król Piranii pływał sobie i nagle natknął się na pana Michalskiego, który wyrażnie czegoś szukał. Pan Michalski był pogodnym, kulturalnym człowiekiem, umiał oddychac pod wodą, nigdy się nie złościł i marzył o tym, żeby poznać Syrenkę. Król troche się zdziwił i zapytał

---Czego pan szuka?---

---Aaa, słyszałem o magicznym klejnocie, który pozwala spotkac się ze zmarłymi, a ja tęsknię za matką—odpowiedział Michalski

Księżniczka co prawda nie słyszała tych słów, ale poczuła, że ktoś paskudnie skłamał.

 

 

 

Pan Michalski płacze, bo twierdzi, że też tęskni za matką, ale księżniczka wie, że to kłamstwo. Wie, że pan Michalski jest chciwy, pragnie bogactwa i chce spotkać się z matką tylko dlatego, żeby wziąć od niej pierścień życzeń. Dlatego nie przejmuje się jego łzami.

 

czwartek, 13 wrzesień 2012 12:20

Jak Wituś szukał taty

To opowieść o dwóch tygrysach. Jeden jest duży i nazywa się Tygrys Leśny, a drugi jest malutki i nazywa się Wituś. Oba tygryski zrodziły się w samym  gorącym  wnętrzu ziemi i mieszkały w tropikalnym lesie, pełnym ptaków i kolorwych kwiatów. Nie miały jednak pojęcia o swoim istnieniu, dopóki pewnego dnia nie zetknął ich los.

 

Całość bajki pobierz plik

czwartek, 23 sierpień 2012 20:50

Dzieci bajki piszą

Aż ośmiu wolontariuszy wzięło udział w rocznym projekcie prowadzonym przez Gdańską Fundację Terapii i Rozwoju. W trakcie zajęć teatralno – literackich powstało kilkadziesiąt bajek, które można znaleźć na www.gftr.pl.

 O przyjaźni i burym ptaszysku”, „O Oli, która bała się zasnąć”, „Jak Wituś szukał taty” to tytuły bajek stworzonych zarówno przez dzieci z problemami zdrowotnymi jak i wolontariuszy, którzy z wielkim zaangażowaniem włączyli się realizację projektu, którego celem był m.in. rozwój kreatywności uczniów szkół integracyjnych.

W ciągu roku trzy grupy dzieci stworzyły kilkadziesiąt bajek. Dwadzieścia najlepszych opowieści zostało właśnie zredagowanych i opublikowanych na www.gftr.pl.

Na podstawie dwóch bajek powstały scenariusze teatralne i dwa oryginalne spektakle, które zobaczyło około 300 dzieci z gdańskich podstawówek.

 

Czy łatwo jest napisać bajkę?

- Wyciąga się z worka lwa, koleżanka losuje innego stworka i nazywa go Icuś. Lew zaczyna rozmawiać z Icusiem i tak zaczyna się bajka – opowiada Adrian, uczeń V klasy szkoły Podstawowej nr 44 w Gdańsku, uczestnik zajęć arteterapii prowadzonych przez Fundację GFTR.

Jedną z grup piszących bajki metodą „3 Worków” tworzy 5 dzieci, poruszających się na wózkach. Podczas zajęć, które trwają 2 godziny dzieci są wyciągane na materace, na których mogą odprężyć się i zrelaksować. Potem osoba prowadząca wyciąga trzy worki, w których znajdują się trzy kategorie rzeczy – chusty, kukiełki i niespodzianki.

Dzieci po kolei losują przedmioty i z ich pomocą same układają opowieść.

W tej grupie pomoc wolontariuszy, była szczególnie ważna. Wyciągali dzieci z wózków, pomagali w siedzeniu na workach sako, wspierali emocjonalnie. Sami też skorzystali:

- Dzięki tym zajęciom bardziej pozytywnie patrzę na świat i mam więcej energii – mówi Lena Lewalska, studentka psychologii WSPS w Sopocie. – Praca z tymi dziećmi sprawiła mi tyle przyjemności, że postanowiłam zmienić specjalizacje i w przyszłości chciałabym pracować z najmłodszymi.

Dzięki wolontariuszom powstały także kukiełki, scenografia i muzyka do spektaklu „O Koniku Lampce”. Wolontariusze pomagali także w redakcji tworzonych przez dzieci bajek. Niektórzy odkryli dzięki temu własne talenty.

Podziękowania należą się także Szkole Podstawowej nr 24 i 44 w Gdańsku, które gościnnie  przyjęły Fundację GFTR.

Bajki, które powstały podczas zajęć prowadzonych przez Gdańską Fundację Terapii i Rozwoju w ramach projektu finansowanego z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich można znaleźć na www.gftr.pl w dziale nasze bajki.

Awi

 

 

 

 

 

czwartek, 23 sierpień 2012 20:27

Zagubienie świadomego umysłu

Na temat bajek tworzonych przez dzieci, które powstają metodą  3 Magiczne Worki rozmawiamy z dr Aleksandrą Lewandowskaą – Walter z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego.

Fundacja GFTR

- Na czym polega terapeutyczna moc bajek?

Dr Aleksandra Lewandowska – Walter

- Bajki są czymś, co dobrze pamiętamy z dzieciństwa. Powstały nie tylko dla dzieci, ale także    służą dorosłym po to, by pokazać im, jak sobie radzić z trudnymi sytuacjami w życiu.

Znaczenie terapeutyczne metafory - z psychologicznego punktu widzenia - dotyczy trzech poziomów, które różnią się głębokością.

Pierwszy poziom polega na tym, że kiedy np. opowiadamy dziecku bajkę o brzydkim kaczątku, to rozumie ono treść bajki wyrażoną wprost. Dla dziecka jest oczywiste, że to bajka o brzydkim ptaszku, który urodził się nie w swoim stadzie.

Drugi poziom już trochę głębszy odnosi się do ludzi.  Na tym poziomie można rozumieć, że jest to opowieść o tym, jak czuje się człowiek wykluczony ze społeczności do której należy. Trzeci najgłębszy poziom – ten najbardziej terapeutyczny - polega na tym, że treść bajki odnosimy do siebie. Cenne jest to, że słyszymy jak ta trudna historia się kończy. W ten sposób możemy znaleźć rozwiązanie również dla siebie.

Ten najgłębszy trzeci poziom można odnaleźć w opowieściach, które powstają metodą „3 Worków”.

 Fundacja GFTR

- Ale o własnych przeżyciach nie mówi się łatwo, dlaczego podczas pracy metodą „3 Worków” problemy i wewnętrzne konflikty zostają ujawnione?

Dr Aleksandra Lewandowska – Walter

-  Trudno jest  mówić o swoich problemach wprost. Sytuacja bardzo się zmienia, gdy dzieci wyrażają siebie przez smoka, wróżkę przez zajączka, wyciągniętego z worka. Wylosowana postać pojawiają się w zupełnie nowej przestrzeni i wówczas dużo łatwiej jest mówić  swoich doświadczeniach - cierpieniu, chorobie, lęku przed odrzuceniem.

Dodatkowo w takich „bajkowych” warunkach prościej szuka się rozwiązań dla trudnych sytuacji. Przez to bajka ma bardzo duże znaczenie dla rozwoju dziecka. Nie tylko intelektualnego rozwoju.

 Fundacja GFTR

- Co w takim razie jeszcze - wspólne tworzenie bajki - rozwija w dzieciach?

Dr Aleksandra Lewandowska – Walter

- W metodzie „3 Worków” można znaleźć odniesienie do treningu twórczego myślenia.  Dzieci mają same stworzyć bajkę. Jest to otwarte zadanie, które daje im dużo możliwości. Jeśli pojawiają się w trakcie tworzenia tej historii przeszkody, w postaci kolejnych przedmiotów wyciąganych z worków,  to jest pewnego rodzaju przeszkoda. Ta przeszkoda staje się jednocześnie wyzwaniem, które pozwala dodać coś lub nawet zmienić bieg  wydarzeń. Pokonywanie przeszkód, barier, to stały element we wszystkich treningach twórczego myślenia. W taki sposób jest stymulowana kreatywność. Tworzenie bajki ma bardzo duże znaczenie dla rozwoju intelektualnego i twórczego myślenia, ale ważny jest również rozwój społeczny – praca w grupie. By stworzyć coś wspólnie, dzieci muszą słuchać siebie nawzajem, razem szukać rozwiązań dla trudnych sytuacji.

 

Fundacja GFTR

- Na podstawie wspólnie stworzonej bajki, przygotowuje się następnie scenariusz przedstawienia. Czy Pani zdaniem pokazywanie na scenie własnej historii ma szczególne znaczenie?

Dr Aleksandra Lewandowska – Walter

- Przygotowywanie przedstawienia znowu służy doskonaleniu pracy zespołowej. Cała grupa decyduje o doborze stroju, czy scenografii. Bez wspólnej, zsynhronizowanej pracy, trudno osiągnąć cel, jakim jest przedstawienie. Poza tym jest jeszcze coś… ogromne zaangażowanie emocjonalne.

Jest duża różnica między tym, kiedy dzieci odgrywają przedstawienie napisane przez kogoś innego, a tym, gdy pokazują opowieść, którą same stworzyły. W tym drugim przypadku ich emocjonalne zaangażowanie jest większe, i emocje przez nich wyrażane są bardziej żywe i spontaniczne. Pokazują to, co od początku do końca same stworzyły. Poza tym, kiedy to jest ich własna historia czują się bardziej swobodne, w dodawaniu nowych elementów, które nie pojawiały się wcześniej w scenariuszu, czy pracy nad bajką.  Spontaniczność, żywiołowość,  pojawia się zawsze wtedy, gdy przedstawiamy własną historię.

Fundacja GFTR

- A na czym polega magia „poluzowania” mechanizmów obronnych, swobodniejszego wyrażania myśli w trakcie wspólnego układania bajki?

Dr Aleksandra Lewandowska – Walter

- Magia metafory polega na tym, że stwarza ona szansę na zagubienie świadomego umysłu.

Chodzi tu o utratę kontroli nad tym co się dzieje i co przeżywamy. Tej utracie kontroli służą takie słowa w bajkach jak: dawno, dawno temu, za górami za lasami, za piątą rzeką, ze siódma górą. Właściwie niewiadomo gdzie. Wówczas świadomy umysł na chwilę traci kontrolę. Ponieważ jest to jakiś tam miś w jakimś tam innym świecie, więc wolno mu przeżywać i myśleć co tylko mu się podoba.

Jeśli w bajce najpierw pojawia się problem, a potem zostaje on rozwiązany, wówczas cała historia trafia znacznie głębiej. Może trafić do poziomu trzeciego, o którym już wcześniej mówiłam, tego poziomu, który ma znaczenie terapeutyczne.

W każdej bajce pojawia się postać, która ma kłopot. Do rozwiązaniu problemu przyczynia się  postać, która ma służyć dobrą radą - mądry ptak, czarodziej, stara babka, ktokolwiek, do kogo bohater udaje się po pomoc. W tym ujawnia się znowu terapeutyczny element baki.

Dziecko uczy się, że w trudnych sytuacjach można zwraca się o pomoc do mądrzejszych od siebie.  Płynie stąd cenna dla rozwoju refleksja, że z każdym kłopotem można sobie poradzić.

Fundacja GFTR

- Dziękujemy za rozmowę.

Bajki, które powstały podczas zajęć prowadzonych przez Gdańską Fundację Terapii i Rozwoju w ramach projektu finansowanego z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich można znaleźć na www.gftr.pl w dziale nasze bajki.

czwartek, 23 sierpień 2012 20:15

Rekrutacja do grup teatralno - literackich

aaaaaaaalina-049

Już od września wznawiamy spotkania 2 grup teatralno - literackich.

Jeden zespół będzie się spotykał w Szkole Podstawowej nr 44, drugi w Szkole Podstawowej nr 24 w Gdańsku. W szkole przy ul. Lilii Wenedy mamy 2 wolne miejsca. Osoby chętne prosimy o telefon - 604 966 390.

Z zajęć skorzysta 10 dzieci. Zajęcia tradycyjnie poprowadzi arteterapeutka Alina Wiśniewska

Dodatkowo również od września będą prowadzone zajęcia plastyczne przy ul.Kisielewskiego 12 w Gdańsku Wrzeszczu. Spotkania będzie prowadziła psycholog - arteterapeutka Iza Piotrowska.

Finansowanie spotkań uzyskaliśmy z PFRON za pośrednictwem gdańskiego MOPR.

 gdansk    pfron

czwartek, 23 sierpień 2012 19:52

Słońce, wieś i wolontariusze

polkolonie_2012    polkolonie_2_2012 polkolonie_3 polkolonie_4

Wakacyjne Warsztaty Terapeutyczne - to kolejny zrealizowany z dużym powodzeniem projekt Gdańskiej Fundacji Terapii i Rozwoju.

Fundacja GFTR od 3 lat zajmuje się rozwojem 15 dzieci z problemami zdrowotnymi.  W ciągu roku szkolnego dzieci, którzy są uczniami integracyjnych szkół podstawowych w Gdańsku, wspólnie piszą bajki, pracują nad emocjami i poczuciem wartości. Tego lata, dzięki grantowi z PFRON ( udzielonego nam za pośrednictwem gdańskiego MOPR ) przeprowadziliśmy wakacyjne warsztaty na wsi.

Dziewiątka dzieci  przez 3 dni przebywała na wsi w gospodarstwie agroturystycznym w miejscowości Huta Górna koło Przywidza. Dzieci jeździły konno, lepiły w glinie, robiły wyroby z wełny i z mleka oraz obrazki typu decoupage.

Wielką atrakcją była możliwość bezpośredniego kontaktu z owcami, kozami, kurami i końmi.

Wspaniała pogoda dopełniała sielski charakter warsztatów. Jednak o sukcesie imprezy zdecydowali wolontariusze. Pomagało nam 7 osób - w tym 2 uczennice liceum. Ich obecność była bardzo ważna w czasie hipoterapii, z której korzystały także dzieci poruszające się na wózkach.

Duża ilość kadry sprawiła, że każde dziecko czuło się zaopiekowane i dlatego dzieci wspaniale się zachowywały.

Jeszcze raz dziękujemy kadrze oraz wszystkim wolontariuszom, którzy włożyli w tę prace duzo serca.

Awi

gdansk  pfron

 

 

wtorek, 14 sierpień 2012 16:02

Rok 2011

czwartek, 02 sierpień 2012 11:46

Wakacyjne warsztaty

Już w najbliższą sobotę rozpoczynamy Wakacyjne Warsztaty Terapeutyczne, z których skorzystają uczniowie szkół integracyjnych w Gdańsku.

Wyruszamy o godz. 8 rano 4 sierpnia sprzed Szkoły Podstawowej nr 44 w Gdańsku.

Zbiórka 15 minut wcześniej.

Dojazd do miejscowości Huta Górna koło Przywidza zajmie około godzinę.

Na miejscu dzieci będą tworzyły plastyczne konstrukcje, lepiły w glinie, robiły ozdoby z wełny.

Na miejscu są konie - uczestnicy skorzystają z hipoterapii.

Będą miały też okazję zobaczyć, jak wygląda życie w tradycyjnym gospodarstwie.

Przejdą ścieżkę edukacyjną pt. Białe cuda. Sami doświadczą robienia twarogu i serwatki z mleka.

Powrót do domu nastąpi po 7 godzinach pobytu na wsi.

 

 

 

 

wtorek, 24 lipiec 2012 19:37

Dzieci piszą bajki

„O przyjaźni i burym ptaszysku”, „O Oli, która bała się zasnąć”, „Jak Wituś szukał taty” to tytuły bajek stworzonych przez dzieci z problemami zdrowotnymi, które przez rok uczestniczyły w zajęciach teatralno – literackich prowadzonych przez Gdańską Fundację Terapii i Rozwoju.

Czy łatwo jest napisać bajkę?

- Wyciąga się z worka lwa, koleżanka losuje innego stworka i nazywa go Icuś. Lew zaczyna rozmawiać z Icusiem i tak zaczyna się bajka – opowiada Adrian., uczeń V klasy szkoły Podstawowej nr 44 w Gdańsku, uczestnik zajęć arteterapii prowadzonych przez Fundację GFTR

Jedną z grup piszących bajki metodą „3 Worków” tworzy 5 dzieci, poruszających się na wózkach. Podczas zajęć, które trwają 2 godziny dzieci są wyciągane na materace, na których mogą odprężyć się i zrelaksować. Potem osoba prowadząca wyciąga trzy worki, w których znajdują się trzy kategorie rzeczy – chusty, kukiełki i niespodzianki.

Dzieci po kolei losują przedmioty i z ich pomocą same układają opowieść.

Dr Aleksandar Lewandowska – Walter, z Uniwersytetu Gdańskiego podkreśla, że tworzenie wspólnych opowieści, to nie tylko znakomity trening kreatywnego myślenia i okazja do pracy grupowej, ale także możliwość swobodnego wyrażenia myśli i uczuć.

-  Trudno jest  mówić o swoich problemach wprost – mówi dr Lewandowska – Walter. - Sytuacja bardzo się zmienia, gdy dzieci wyrażają siebie przez smoka, wróżkę przez zajączka, wyciągniętego z worka. Wylosowana postać pojawiają się w zupełnie nowej przestrzeni i wówczas dużo łatwiej jest mówić  o swoich doświadczeniach - cierpieniu, chorobie, lęku przed odrzuceniem. Dodatkowo w takich „bajkowych” warunkach prościej szuka się rozwiązań dla trudnych sytuacji. Przez to bajka ma bardzo duże znaczenie dla rozwoju dziecka.

Metoda „3 Worków” sprawdza się w grupach dzieci z różnymi problemami zdrowotnymi i emocjonalnymi.

W ciągu roku trzy grupy dzieci stworzyły kilkadziesiąt bajek. Dwadzieścia najlepszych opowieści zostało zredagowanych i opublikowanych na www.gftr.pl.

Na podstawie dwóch bajek powstały scenariusze teatralne, a dwa oryginalne spektakle, które zobaczyło około 300 dzieci z gdańskich podstawówek.

- Sukces tego  przedsięwzięcia jest związany nie tylko z zastosowaniem nowoczesnej metody bajkoterapii, ale polega on przed wszystkich na pracy wolontariuszy, którzy pomagają w zajęciach – podkreśla arteterapeuta Alina Wiśniewska,  z Fundacji GFTR. - Są wśród nich studenci, dla których bycie w teatralnej grupie jest zdobywaniem cennego doświadczenia zawodowego, ale również osoby starsze, które mają ochotę coś światu z siebie dać i jednoczesnie samemu się rozwinąć. Podziękowania należą się także Szkole Podstawowej nr 24 i 44 w Gdańsku, które gościnnie nas przyjęły.